Leśne przygody jelonka Wojtusia

Autorka: Ewelina Jasik
Czyta: Wojciech Strózik

LEŚNE PRZYGODY JELONKA WOJTUSIA

 

Wyobraźcie sobie, duży, gęsty las, a w nim głuche…echo, pośród którego zdaje się słyszeć szelest liści.
-Cóż to? Zza kępy krzewów próbuje nieporadnie wydostać się mały jelonek.
-Dziś jest ten dzień!- wykrzykuje jelonek i pospiesznie strzepuje liście ze swojej sierści.
Dzisiaj wszystkie leśne zwierzątka spotykają się przy wodopoju na wysokości mądrego dębu. Każdego roku do wodopoju wpływa złota rybka, która spełnia trzy życzenia. Zwierzątka 12 miesięcy czekały na ten dzień. Każde z nich bardzo liczy na to, że to właśnie jego życzenie spełni złota rybka.
Jak co roku trójkę zwycięzców losował spryciarz lis.
Jelonek Wojtuś ostatkiem sił dotarł na polanę przy mądrym dębie, kiedy to lis ogłaszał już drugiego szczęściarza-zwycięzcę. W tym roku, tę szansę dostał przyjaciel Wojtusia, zając Leon.
– Jupiiii!!!!! Wygrałem! Oooo na wszystkie marchewki świata, wygrałem!- wołał z radości zając.
– Ale chwileczkę…zastanawiał się dalej Leon, jakie mam wypowiedzieć życzenie? – myślał nerwowo zając, drapiąc się po prawym uchu. Cieszył się, że to właśnie on w tym roku ma jako jeden z niewielu szansę zrealizowania swojego marzenia. Niemniej mimo rozpierającej go radości, Leon nie mógł skakać z radości tak wysoko, jak chciał.
Parę miesięcy wcześniej, późną jesienią, kiedy szedł na spotkanie ze swoim przyjacielem, jelonkiem Wojtusiem, nieopatrznie złapał się w pułapkę kłusownika. Jelonek zniecierpliwiony tym, że przyjaciel zbyt długo nie przychodzi, wyszedł mu naprzeciw. 
Szedł i szedł, aż usłyszał jęki i piski zająca.
To był Leon.
– Na zepsutą marchewkę, dałem się złapać w pułapkę!- zawołał z bólem Leon.
– Miluszku, przyjacielu nie martw się, pomogę Ci wyciągnąć łapkę z zatrzasku.- pospieszył z pomocą Wojtuś
Jelonek pomógł przyjacielowi i poniósł go na grzbiecie do swojego domku. Tam opiekował się nim, dopóki, dopóty Leon był w stanie samodzielnie pokicać do swojej norki.
Jaka była ich radość, kiedy w tym roku spotkali się przy mądrym dębie w oczekiwaniu na złotą rybkę.
-Leonie, wygrałeś!- z radością zawołał jelonek, jak tylko sprytny lis wyczytał drugiego zwycięzcę.
– Co powiesz rybce? Za jakim życzeniem przyszedłeś?- dopytywał Wojtuś
– Wiesz co przyjacielu, właściwie to nie bardzo wiem. Myślałem o zapasie soczystych marchewek na całą zimę, albo przejęciu przytulnej norki lisa, sasasasasa………………………- zastanawiał się zajączek.
Jelonek pomyślał przez chwilę i przypomniał sobie życzenie z jakim on przyszedł w tym roku do wodopoju. Gdyby tylko miał szansę je wypowiedzieć…spełnić….
W tym właśnie momencie, Leon, jakby czytał w myślach przyjaciela, zapytał:
– A ty Wojtusiu, czego sobie życzysz?
– Och, ja? – wstydliwie odparł Jelonek
Hmm, ja marzę o tym , by w naszym lesie, żadne zwierzątko nie padło ofiarą kłusowników.
Bardzo bym chciał byśmy wszyscy czuli się u siebie w lesie bezpiecznie – jednym tchem odpowiedział Wojtuś.
Zając zamyślił się na moment, po czym wdrapał się na wielki głaz stojący od zawsze przy mądrym dębie i oznajmił wszystkim zgromadzonym mieszkańcom lasu, że oddaje w tym roku prawo do wypowiedzenia i zrealizowania przez złotą rybkę swojego życzenia, jelonkowi Wojtusiowi.
Złota Rybko, chcę by odtąd każdy czuł się bezpiecznie w swoim domku, bez lęku – głośno i dumnie wyznał jelonek.
Złota rybka spełniła życzenie. Z lasu zniknęły wszystkie dotąd zastawione pułapki, a nowych nie przybywało. Zwierzęta były dla siebie życzliwe i przyjazne. Czuły się w lesie i w swoim towarzystwie bezpiecznie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *