Bajkowy Podcast
  • Strona Główna
  • Bajki
  • SKLEP
  • Galeria
  • O Mnie
  • Kontakt

Cukierkowy czarodziej

Cukierkowy czarodziej

Tytuł: Cukierkowy czarodziej
Autor: Karolina Zawistowska
Czyta: Wojciech Strózik

Bajka pochodzi ze strony Bajkownia.org

 

Wszystko działo się dawno, dawno temu. 

W pewnej odległej krainie mieszkał sobie mąż z żoną i trojgiem dzieci: Krysią, Jackiem i Grzesiem. Rodzina trudniła się rolą, a dokładnie produkcją mleka. Żyło im się dostatnio i spokojne, ale mieli pewien problem. Brakowało im kogoś do pomocy, bo dzieci były jeszcze za małe, by pomagać przy dojeniu krów, a małżeństwu ciężko było zajmować się tak dużą ilością bydła.

Postanowili  zatrudnić kogoś do pomocy. Na początku nikt się nie zgłaszał, a potem przyszło kilku ochotników, ale wszyscy byli albo za słabi, albo nie lubili zwierząt. Kiedy tracili już nadzieję, że ktokolwiek im pomoże, zjawił się odpowiedni kandydat. Był nim Aleksander- mężczyzna z obcym akcentem. Od razu przypadł gospodarzom do gustu, bo był nie tylko silny, ale i ze zwierzętami obchodził się niezwykle łagodnie. Gospodarze zaproponowali mu odpowiednią pensję i możliwość noclegu w starej szopie. Aleksander zgodził się na zaoferowane mu warunki. Codziennie rano ubierał się w długi biały fartuch, szare kalosze do kolan i czarny beret z antenką. Był bardzo pracowity i miły. Przypadł do gustu nie tylko dorosłym, ale i dzieciom, a to za sprawą smakołyków, którymi je obdarowywał. W tamtych czasach nie było czekolady, cukierków , ani lizaków w sklepach. Dzieci więc były zachwycone, kiedy dojarz – bo tak na niego mówili dorośli – ofiarowywał im brązowe smakołyki. Były to małe prostokąciki opakowane w szary papier, na którym widniały różne ilustracje, które mężczyzna sam wykonywał naturalnymi barwnikami z warzyw i węgla. Wszystkim bardzo podobały się te obrazki przedstawiające egzotyczne zwierzęta, a jeszcze lepsze były przysmaki schowane w tych obrazkach. Były niezwykle słodkie, czasami przyklejały się do podniebienia.

Dzieci wpadły kiedyś na pomysł, żeby podejrzeć sposób produkcji przysmaków. Podeszły do szopy, w której nocował Aleksander i zobaczyły coś niezwykłego. W drewnianym pomieszczeniu siedział mężczyzna, ale nie był sam, wraz z nim siedziało stado zwierząt, które mu pomagały. Bezdomne koty znajdowały u niego pożywienie, bo nie szczędził im mleka. Dzielił się każdym posiłkiem ze zwierzętami, a one odwdzięczały mu się towarzystwem i pomocą. Dzieci od czasu do czasu przybiegały wieczorami, by podglądać pracę Aleksandra, którego nazywały czarodziejem. Mężczyzna miał świadomość, że ktoś się jemu bacznie przygląda, ale zazwyczaj nie przeszkadzał obserwatorom, a nawet pozwalał im podglądać siebie i zwierzęta. Pewnego jednak letniego poranka, tuż po dojeniu krów, czarodziej zasłonił okna szopy starymi płóciennymi workami i bacznie pilnował, by nikt nie wchodził do środka. Pewnie by mu się udało, gdyby nie ciekawość i spryt dzieci, które wślizgnęły się do środka przez dół, który kiedyś wykopał ich pies, aby wskakiwać do pomieszczenia w zimowe dni. Udało im się wejść, ale największym wyczynem było pozostanie w ukryciu. Znaleźli kilka porozrzucanych worków i to stanowiło ich kryjówkę. Przez szpary w workach oglądali, co robi ich czarodziej. Widok był bardzo zajmujący, tak bardzo, że dzieci prawie zastygły w bezruchu i nawet nie zauważyły, że znajdują się w innym miejscu. Podobnie jak Aleksander, stali teraz na gorącym piasku, a wokół nich znajdowało się mnóstwo różnych zwierząt i dzieci, które miały ciemny kolor skóry i biegały ubrane w zielone liście. Bardzo ucieszyły się na widok mężczyzny, który obdarował je cukierkami. Krysia, Jacek i Grześ stali w zielonej gęstwinie i na szczęście nikt ich nie zauważył. Za chwilę  zrobiło im się zimno i bardzo nieprzyjemnie. Ich nogi w cienkich sandałach utonęły w głębokim śniegu. Mężczyzna tym razem rozdawał słodycze dzieciom, których oczy były skośne, a włosy ciemne jak skrzydła kruka, a ich ubranie stanowiły grube kożuchy. Mieszkali w lodowych domkach. Odwiedzili jeszcze kilka miejsc: osadę ludzi o czerwonej skórze, którzy mieli różne pióra we włosach i mieszkali w namiotach, widzieli też dzieci, które jeździły na słoniach. Całe to zwiedzanie bardzo im się spodobało, a czarodziej nawet nie miał pojęcia, że miał ze sobą pasażerów na gapę, którzy sprytnie za każdym razem się ukrywali. Po całej podróży znaleźli się ponownie w starej szopie i po cichu wydostali się z niej. Dzieci poznały świat i zrozumiały, że  czarodziej rozdaje nie tylko słodycze, ale sprawia radość. Pewnego jednak dnia zachorował, nie przyszedł nawet na dojenie krów. Rodzeństwo, dowiedziawszy się o tym, że nie było go rano, pospieszyło zobaczyć, co się dzieje. Rzeczywiście leżał w łóżku, a wokół niego gromadziły się zwierzęta. Weszli ostrożnie do szopy i przywitali się z Aleksandrem.

– Dzień dobry! – zawołały dzieci.

– Dzień dobry! – odpowiedział przygaszonym tonem mężczyzna.

– Jest pan chory? Boli coś pana? Ma pan gorączkę? – dopytywała dziewczynka.

– Wiecie, na mnie już pora, muszę jednak znaleźć swojego następcę, który pozna tajniki wytwarzania słodyczy. Kiedy byłem w waszym wieku, poznałem czyściciela butów, to od niego dostałem swojego pierwszego cukierka. To on też pokazał mi jak je wytwarzać, bo sam musiał pójść na emeryturę. Każdy z nas, kiedy nie ma już siły, wybiera się na zasłużony odpoczynek. Widziałem, jak po mojego pucybuta przyszła zgraja zwierzaków i zaprowadziła go do krainy, w której nikomu nie brakuje jedzenia ani słodyczy, wszyscy mieszkają w kolorowych domkach, codziennie świeci słońce i jest tęcza.

– Nas możesz nauczyć – zaproponował Jacek.

– To nie jest zły pomysł, ale czy wy chcielibyście podjąć się takiego zadania? – zapytał mężczyzna -To jest odpowiedzialna i ciężka praca.

– Chcemy – odpowiedziały dzieci po chwili namysłu.

– No tak, dzisiaj chcecie, jednak musicie wiedzieć, że jest to zajęcie na całe życie – dodał mężczyzna.

– Ja chcę być cukierkowym czarodziejem – powiedział z entuzjazmem Grześ.

– Kim chcesz być? – zapytał Aleksander.

– Cukierkowym czarodziejem – odpowiedziała za brata Krysia – tak pana nazywamy.

– Ha, ha, ha, ha – po raz pierwszy od ich przyjścia mężczyzna nabrał rumieńców, a jego twarz rozpromieniła się – No dobrze, zobaczymy, czy się nadajecie. Będziemy robić słodycze dzisiejszej nocy, musicie uprzedzić rodziców, że zostajecie u mnie, powiedzcie im, że będziecie się mną opiekować.

Dzieci poinformowały rodziców, że chcą pomóc Aleksandrowi wyzdrowieć i zostaną u niego na noc. Mama dała im ciepłego rosołu, aby przekazały go mężczyźnie i po chwili wahania zgodziła się na ich pomysł.

Robili słodycze całą noc, czarodziej przekazywał im nazwy różnych składników, które musieli zapamiętać.

– Wszystko już jest prawie gotowe, a teraz sprawdzimy, czy się do tego nadajecie. – Aleksander wlał słodycze do foremek i sprawdzał, czy zastygną.

Chwila wyczekiwania dłużyła się w nieskończoność, kiedy wreszcie wszystko było już gotowe, mężczyzna oświadczył:

– Nadajecie się, włożyliście w to tak dużo serca, że słodycze się udały. Od tej pory zostajecie  cukierkowymi czarodziejami. Musicie pamiętać o kilku rzeczach: nie można tego sekretu nikomu zdradzić, dopiero waszemu następcy przekażecie przepis. Trzeba uważać, aby nie przesadzić z ilością cukierków, bo one mogą źle wpływać na zęby. Częstować, ale nie za często. I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, nie możecie już się z tego wycofać, to jest decyzja na całe życie.

Dzieci zdecydowały się zostać cukierkowymi czarodziejami, a Aleksander odszedł na zasłużoną emeryturę. Wszyscy troje zamieszkali razem na wsi, bo zawsze mieli dostęp do potrzebnych im produktów i oczywiście świeżego mleka. Nie zdradzili nikomu swojego sekretu. Odwiedzali dzieci na całym świecie, a że było ich troje, mogli w krótszym czasie dostarczyć więcej cukierków.

Historia dojarza nauczyła dzieci, że nie ważne jest, czy jesteś pucybutem, sprzątaczką, czy też szefem, ale ważne jest, ile szczęścia dajesz innym.

 

Poprzedni wpisSzkoła Babci JadziNastępny wpis Zimowa rozłąka Kurczaczka i Myszki

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Cześć! Tu Wojtek Strózik 🙂

Witam Cię na stronie Bajkowego Podcastu i zapraszam na magiczną wyprawę do świata bajek!

Najnowsze bajki

Rzepka – Julian Tuwim18 maja 2025
Na wschód od słońca i na zachód od księżyca18 maja 2025
Flanelowa królowa – Fragment II26 czerwca 2021
Flanelowa Królowa – Fragment I20 czerwca 2021
Księga emocji – Mars, bóg wojny19 czerwca 2021

Tagi

Bajka bajki bajkowy podcast czary czytanie dla dzieci dla rodziców dzieci historia kosmos królowa las magia magia świąt miłość miś morał myszka nauka opowiadanie pewność siebie pies podcast potwór przyjaźń radość sen smartfon Stories for Kids szczęście Słuchowisko taniec technologia wakacje wartość wiersz wierszyk wierszyki zabawa zabawka zazdrość zima zwierzęta Święta ślimak

Wesprzyj autora podcastu

© 2020 Wojtek Strózik | Wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin sklepu
Stronę wyklikała Onlinerka